Gatepost sprawdza, czego Twoi klienci szukają w Google, podpowiada tematy i pisze gotowe artykuły. Zanim coś trafi do Twojego WordPressa, upewnia się, że temat ma sens, nie powtarza tego, co już masz, i trzyma się Twojej okolicy. Ty tylko czytasz i klikasz „Opublikuj”.
Cztery kroki. Trzy robi za Ciebie Gatepost, czwarty to Twoje kliknięcie.
Wtyczka sprawdza, czy Google w ogóle odwiedza Twoją witrynę i jak wyglądają Twoje teksty. Dostajesz prostą diagnozę: co blokuje ruch i co z tym zrobić. Bez żargonu, z konkretami.
Z Twojej Search Console wyciąga pytania, na które Google już Cię pokazuje, ale za nisko, żeby ktoś kliknął. Dokłada frazy, które ludzie wpisują wokół Twoich usług. Przy każdym temacie widzisz, ile osób tego szuka.
Zanim powstanie tekst, Gatepost upewnia się, że temat jest z Twojej branży i Twojej okolicy, że ktoś go szuka i że nie masz już takiego wpisu. Potem pisze artykuł, dodaje źródła i linki do Twoich stron. Jeśli coś się nie zgadza, mówi Ci wprost dlaczego.
Gotowy artykuł czeka we Wpisach jako szkic, z tytułem i opisem dla Twojej wtyczki SEO. Czytasz, poprawiasz, jeśli chcesz, i publikujesz. Nic nie wychodzi na stronę bez Ciebie.
Generatorów treści jest mnóstwo. Gatepost różni się tym, że umie powiedzieć „to nie ma sensu”, i wyjaśnia dlaczego. Dzięki temu nie płacisz za artykuły, których nikt nie otworzy.
Temat musi mieć frazę, którą ludzie naprawdę wpisują w Google. Liczby bierzemy z Google Ads i DataForSEO, a gdy te milczą (często przy tematach medycznych), z Twojej Search Console. Próg zależy od zasięgu firmy: lokalna pracownia potrzebuje mniej wyszukiwań niż ogólnopolski sklep.
Nowy temat porównujemy z całą Twoją treścią, także ze szkicami. Jeśli masz już wpis na ten temat, zamiast pisać mu konkurencję Gatepost proponuje rozbudować ten istniejący. Wyłapuje też synonimy: „majaczenie alkoholowe” i „delirium tremens” to jeden temat.
Firma z Wieliczki nie potrzebuje artykułu o Krakowie, a biuro projektowe wod-kan nie pisze o przyłączach gazowych. Opisujesz raz, co robisz i gdzie, a Gatepost odrzuca tematy spoza Twojego podwórka, choćby miały duże liczby.
Odpowiednia długość, czytelne nagłówki, bez powtórzeń i upychania fraz. W tematach zdrowia, pieniędzy i prawa źródła są obowiązkowe i każde sprawdzamy, czy istnieje. Do tego kilka linków do Twoich stron wplecionych w zdania, w tym do tej, na której klient zamawia usługę.
Gabinet, ośrodek, kancelaria, pracownia projektowa, instalator. Blog ma sprowadzać klientów z Twojego miasta i okolic, nie zbierać przypadkowy ruch z całej Polski.
Wiesz, o co pytają klienci, ale nie masz kiedy tego spisać. Gatepost robi research i pierwszą wersję, Ty dokładasz swoje doświadczenie tam, gdzie chcesz, i publikujesz.
Ty zatwierdzasz tematy i Ty publikujesz. Gatepost proponuje, pisze i czasem odradza. Nie zastępuje Cię, oszczędza Ci pisania rzeczy, które i tak by nie zadziałały.
Nie. Każdy artykuł trafia do WordPressa jako szkic. Publikacja to zawsze Twoje kliknięcie.
Z dwóch miejsc. Z Twojej Search Console, czyli z pytań, na które Google już Cię pokazuje, ale poza pierwszą stroną. I z fraz, które ludzie wpisują wokół Twoich usług. Konto Google łączysz jednym kliknięciem, dostęp jest tylko do odczytu, a odłączyć możesz w każdej chwili.
Wtyczka wysyła do usługi tytuły, adresy, liczbę słów i linków oraz frazy, nie całe teksty. Wyjątek: gdy zdecydujesz się rozbudować istniejący wpis, jego treść jedzie do usługi, żeby mogła ją uzupełnić. Artykuły powstają z użyciem modelu językowego Anthropic, frazy sprawdzamy w DataForSEO. Szczegóły w polityce prywatności.
Tak. Gatepost zapisuje tytuł, opis i frazę kluczową do Yoast SEO albo Rank Math i czyta z nich frazy Twoich istniejących wpisów. Nie zastępuje ich.
Zobaczysz powód przy temacie: za mało wyszukiwań, masz już taki tekst, to nie Twój teren. Odrzucony temat nie zużywa limitu. Jeśli się nie zgadzasz, poprawiasz profil witryny i planujesz jeszcze raz.
Jesteśmy na etapie wdrożeń u pierwszych klientów. Napisz na kontakt@gatepost.pl, odpowiem osobiście i pokażę, jak wygląda diagnoza Twojej witryny.
Napisz i podaj adres swojej strony na WordPressie. Odpowiadam osobiście.